O czym szumią rogalińskie dęby?

Kiedy Lech, Czech i Rus nacieszyli się już do woli spotkaniem i opowiedzieli sobie wszystkie przygody,które przydarzały im się od czasu rozstania, postanowili udać się wspólnie na dalsze łowy. Podążyli wzdłuż Warty na południe, gdzie wedle wieści miejscowych kmieci rozciągała się puszcza rozległa i zwierza wszelakiego huk był nieprzebrany.

Minąwszy rzeczkę Koplę, która od wschodu wpadała do Warty, wjechali w ogromną dąbrowę, tak gęstą, że trzeba było nieraz toporem torować drogę dla jezdnych i wozów. Pod rozłożystymi konarami dębów odwiecznych, buków i grabów półmrok panował i cisza jakby w świętym chramie.

Naraz załomotały łamane gałęzie, zadudniła głucho ziemia mchami zielonymi ustrojona i z puszczańskiego ostępu wypadło wielkie stado łosi. Na czele pomykał byk ogromny, złożywszy na barku potężne rogi, szerokie jak łopaty. Zajazgotały psy, jęknęły cięciwy łuków, zafurkotały strzały i cała puszcza rozbrzmiała naraz wrzawą myśliwską.

Hej, łowy, łowy wspaniałe! Puszczańskie gody dzielnych wojów słowiańskich!

Trzej bracia kneziowie wysforowali się naprzód.

— Ale rogal! Niechybnie piętnastolatek! — zakrzyknął z uznaniem Lech.

— Takiegom jeszcze w życiu swym nie widział — dorzucił Rus, pomykając cwałem za zwierzyną.

Co chwila jakiś rogacz lub klępa ugodzone śmiertelnie strzałą wspinały się dęba i waliły z żałosnym jękiem na leśne poszycie. Reszta stada z rogaczem-przywódcą pomykała dalej.

Naraz puszcza urwała się, mrok ustąpił słońcu. Wpadli na rozległą, kolistą polanę, na środku której rosła niewielka kępa drzew. Tu kneziowie, jako że na śmiglejszych jechali rumakach dopadli wreszcie rogacza. Zwierz widząc, iż nie ujdzie pogoni wsparł się zadem o pień starodębu i pochylił łeb Uzbrojony w potężną koronę rogów, gotując się do walki śmiertelnej.

Trzej knieziowie zdarli gwałtownie cugle rumaków i trzy oszczepy wzniosły się ku górze, mierząc wprost w pochylony kark łosia. Nagle Lech krzyknął ku braciom:

— Stać! Nie zabijać! Gaj to święty!

Opadły wzniesione prawice i trzej jeźdźcy cofnęli się z lękiem. Za potężnym rogaczem wyglądało spośród dębiny kamienne oblicze posągu. Lech zeskoczył z konia, zdjął kołpak zdobny w białe orle pióra:

— Bądź pozdrowiony, Światowidzie, boże ojców naszych! — zawołał bijąc potrójne pokłony.

Czech i Rus poszli za jego przykładem:

— Chwała ci, Światowidzie!

Nadciągnęli z puszczy wojowie obu drużyn, a każdy spojrzawszy przed siebie, czynił to samo, co wodzowie.

— Chwała ci, Światowidzie, boże ojców naszych! — rozlega się raz po raz.

A potężny rogacz widząc, że nic mu tu nie zagraża, podniósł wspaniały swój łeb, popatrzył uważnie na stojących przed nim napastników i długim, wolnym kłusem pomknął ku przeciwległym krańcom polany. Zielona puszcza zamknęła się za nim bezszelestnie.

Zebrani stali przez chwilę w milczeniu, jakby oczarowani. Pierwszy ocknął się z zadumy kneź Lech i postąpił kilka kroków naprzód. Uroczysko otoczone było wokół kręgiem wielkich polnych głazów. Wewnątrz tego kręgu stał potężny, stary dąb i trójca młodych dębczaków, a wśród nich czworogranny, rzeźbiony słup kamienny. Cztery granitowe twarze Swiatowida, nakryte kamiennym kołpakiem, spoglądały uważnie na wschód, zachód, północ i południe.

Wtem ze skraju puszczy, kędy znikł rogacz potężny, wyszła jakaś postać i szybko zbliżyła się do kneziowego orszaku. Był to wysoki, chudy starzec, przybrany w białą lnianą szatę przepasaną czerwoną krajką. Siwy włos okrył mu głowę i spadał aż na ramiona, a podobnie siwa broda osłaniała piersi. W prawej ręce trzymał wysoką, zakrzywioną laskę, a w lewej pęk świeżo zebranych ziół.

— Ktoś ty, starcze? — spytał go Lech.

— Jestem Zorian, wieszcz Światowida. Dzięki ci, kneziu, żeś uszanował święte uroczysko i nie splamił go krwią.

— Niewiele do tego brakowało, gdyż ja i dwaj bracia moi, Czech i Rus, w ostatniej dopiero chwili spostrzegliśmy posąg Światowida. Ale gdzież jest chram twój?

Zorian podszedł do starego dębu, wspiął się na płaski głaz leżący u jego podnóża i otworzył wąskie drzwi wycięte w pniu.

— Oto cały chram Światowida i mieszkanie moje.

Lech, Czech i Rus zajrzeli ciekawie do środka. W głębi wypróchniałego dębu znajdowała się niewielka kolista izba o średnicy około ośmiu łokci, a w niej mały stół sosnowy i szeroka ława okryta skórą niedźwiedzia. U góry, przez otwór w dziupli, sączyła się smuga jesiennego słońca.

— Drzewiej, za życia rodzica mego — prawił starzec — wkoło Światowida rosły cztery ogromne dęby, a w nich były cztery takie oto świetlice dla kapłanów. Ale pewnego lecia rozgniewany na ludzi bóg Pochwist zesłał na ziemię burzę wielką i wicher straszliwy w kształcie ogromnej trąby. Padły wówczas na ziemię trzy fiajstarsze, wypróchniałe już dęby, a na ich miejsce rodzic mój zasadził trzy nowe latorośle. Pamiętam dobrze te czasy, bom pomagał mu jako mały otrok przy sadzeniu tych młodych dębów. A potem przyszła wielka zaraza i zostałem sam jeden na świecie. Odtąd żyję samotnie w tym dębie i jak rodzic mój służę Światowidowi.

— Więc sam tu mieszkasz, Zorianie, w tej puszczy ogromnej?

— Sam jeden, kneziu, jeno o pół mili stąd, nad rozlewiskami Warty, znajduje się siedliszcze bobrowników twoich, którzy mi czasem ryby przynoszą.

— Powiedz mi jeszcze, Zorianie, czy często widujesz tego ogromnego rogala, który dziś schronił się tutaj pod opiekę Światowida?

Starzec uśmiechnął się pogodnie.

— Trzy lecia temu, w czasie lutej zimy, uratowałem go płonącą żagwią od zgrai wilków, które go tu wedle dębu osaczyły. Od tej pory zagląda często na uroczysko, a bobrownicy, którzy go widują nad brzegiem Warty u wodopoju, zwą go nie inaczej, jeno rogalem Światowida.

Zadumał się Lech przez chwilę nad słowami starca, a pogładziwszy sumiastego wąsa, zwrócił się do jednego z młodszych wojów, którzy stali w pobok niego:

— Ściborze, druhu mój luby! Prosiłeś mnie kilkakroć o dziedzinę dla rodu swego. Nadaję więc tobie i potomkom twoim całą tę rozległą puszczę aż po brzegi Warty. Wybierz sobie z drużyny mojej dziesięciu wojów, a z włości moich otrzymasz dwudziestu niewolnych i wszystko, co potrzebne do zagospodarowania się. A na pamiątkę łowów dzisiejszych i spotkanego tu rogala, którego strzec odtąd będziesz jak źrenicy oka, nazwiesz gródek swój Rogalinem.

— Niech żyje kneź Lech i jego wierny druh Scibor! — wykrzyknęli chórem wojowie.

A Scibor klęknął przed kneziem i wyciągnąwszy miecz przed siebie ozwał się z powagą:

— Dziękuję ci, kneziu, za hojną darowiznę. Będę ci służył wiernie z całym rodem swoim i strzegł tej ziemi przed wrogiem, póki tchu stanie w mych piersiach, a miecza w tej oto dłoni.

Lech podał dłoń Ściborowi i uściskawszy go serdecznie, zwrócił się następnie do starca:

— A tobie, Zorianie, oddaję całą tę polanę, na której wpodle dębu każę jeszcze tej jesieni zbudować gontynę, byś mógł w niej godnie służyć Światowidowi i nowym mieszkańcom tej puszczy.

Starzec pochylił się głęboko przed mówiącym:

— Oby Bóg odpłacił ci, kneziu, za hojność twego serca.

Tu zamilkł, a wstąpiwszy do wnętrza dębu, wrócił po chwili z omszałym gąsiorem w dłoni.

— Oto jest, kneziowie, miód sycony z barci, która mieści się na tym dębie ponad świetlicą moją. Nie pogardzicie nim, bo składam go co dnia na obiatę Światowidowi.

To rzekłszy napełnił gliniany kubek złocistym napojem, a uroniwszy zeń krztynę przed posągiem bożyszcza i u stóp trzech młodych dębów, wzniósł dłoń ku górze:

— Za zdrowie knezia Lecha, dziedzica tej ziemi, i braci jego, Czecha i Rusa! Niech wielki Światowid strzeże was od nieszczęść, a ludowi całemu ześle wieczny pokój i zgodę. Żyjcie długo i szczęśliwie jako te oto trzy młode dęby, które odtąd zwać będę co dnia imieniem waszym.

— Hura! krzyknęli wojowie wyrzucając z uciechy kołpaki swe w górę. Hura! Niech żyją kneziowie nasi jako te trzy dęby Światowida!

Wychyliwszy kubek do dna, Zorian napełnił go ponownie miodem i wręczył Lechowi. Ten wzniósł w górę glinianą czarę:

— Za szczęście i pokój tej ziemi i jej ludu!

— Hura! Hura! Hural... — krzyknęli po trzykroć wojowie.

I tak gliniana czara z Zorianowym miodem obiegła wśród radosnej wrzawy trzech braci kneziów i wszystkich wojów.

Słońce chyliło się już ku zachodowi, gdy obie drużyny, załadowawszy na wozy upolowaną zwierzynę, zawróciły ku Gniezdnu. Stary Zorian żegnał ich podniesiona ku górze laską, póki nie skryli się w dąbrowie.

Nim pierwsze śniegi okryły ziemię, na polanie leśnej obok świętych dębów Światowida siała już strzelista gontyna, a z głębi dąbrowy dochodził huk krzemiennych młotów i siekier. To drużyna i poddani Ścibora kończyli pospiesznie obronny gródek.

 rys o czym szumia

Od owych czasów minęło sto lat z okładem i prochy kneziowskie Lecha, Czecha i Rusa spoczywały już od dawna w urnach na mogilnych żalnikach. Nie stało też i wieszczka Światowidowego, Zoriana, a stary dąb z pasieką, w którym miał on niegdyś swoją świetlicę, runął pod naporem wichrów jesiennych.

Nad kamiennym Światowidem wznosiły się już tylko trzy dęby a w gontynie zbudowanej przez Lecha nie było już żadnego kapłana, bo wśród mieszkańców Rogalina krążyły głuche wieści, iż kneź Mieszko porzucił dawnych bogów i przyjął nową wiarę.

Pewnego ranka, dnia 7 marca, do rogalińskiego dziedzica, który jako i jego pradziad zwał się Ścibor, przybyli specjalni wysłannicy z Gniezdna. Rycerz Ścibor zwołał natychmiast wszystkich mieszkańców Rogalina i obwieścił im, iż z rozkazu knezia Mieszka mają dziś zniszczyć posąg Światowida. Milczący tłum udał się na śródleśną polanę. Przybyły z Gniezdna kapłan chrześcijański poświęcił dawną gontynę pogańską i rozkazał przybić na jej szczycie dębowy krzyż, znak nowej wiary. Potem obalono kamienny posąg Światowida, a dwudziestu chłopów, wziąwszy go na żerdzie, niosło w kierunku pobliskiego bagna. Podążający za nimi tłum zawodził żałobną pieśń: Śmierć się wije po płotu, szukając chłopotu...

Za chwilę rozległ się żałośliwy okrzyk:

— O, o, o! — i kamienny słup przepadł w trzęsawisku.

Nowy kapłan rozkazał też ściąć dęby Światowida, ale rycerz Ścibor i lud cały oparli się temu wyjaśniając posłańcom, iż drzewa te noszą imiona Lecha, Czecha i Rusa, założycieli państw słowiańskich. Imiona te ocaliły żywot trzech dębów. Mogły więc one nadal szumieć ponad chrześcijańskim kościołem jako dawniej nad pogańską gontyną.

Mijały wieki, przez Ziemię Wielkopolską los i historia przetaczały dolę i niedolę, lata pokoju i wojny. I szumiały dęby rogalińskie chwałę Bolesława Chrobrego, gdy przyjmował w Poznaniu i Gnieźnie cesarza Ottona III, zagrzewały do boju hufce Bolesława Krzywoustego spieszącego na Pomorców, szumiały hymn bojowy rycerstwu wielkopolskiemu za czasów Łokietka, gdy zagony krzyżackie docierały aż pod Zaniemyśl, i. płakały szumem liści wraz z całym narodem, gdy zmarł ostatni z Piastów, „król chłopków".

Były potem dęby rogalińskie świadkami wiktorii grunwaldzkiej i wiekopomnego czynu Unii Lubelskiej. I żaliły się nad niedolą ludu wielkopolskiego, gdy Szwedzi, niby pomp, zalali kraj cały, i rozbrzmiewały pochwałą żołnierzy Czarneckiego, którzy w tych właśnie okolicach odpoczywali po wyprawie duńskiej.

Jeszcze raz rozbrzmiewały dęby triumfem oręża polskiego i szumem skrzydeł husarii spod Wiednia, a potem już coraz częściej musiały być świadkami klęsk i żałoby, by wreszcie na długo stać się jedynie pomnikiem chwały na grobie wolności.

Rogalin w ciągu tych wieków wielokrotnie zmieniał swych dziedziców, aż w końcu u schyłku rzeczypospolitej szlacheckiej stał się własnością możnego rodu Raczyńskich.

Wówczas stare dęby Lech, Czech i Rus znalazły się w obrębie parku pałacowego pod troskliwą opieką ogrodników. Tutaj dotrwały do czasów Wiosny Ludów i były niemymi obserwatorami bohaterskiej walki powstańców wielkopolskich broniących Rogalina. Tutaj wreszcie doczekały się wyzwolenia w 1918 roku, gdy lud wielkopolski porwał za broń i przepędził precz zaborców.

W czasie ostatniej okupacji wojennej pałac rogaliński stał się siedzibą Hitlerjugend.

Obecnie w pałacu rogalińskim jest muzeum kultury polskiej, a prastare dęby należą do żywych pomników tysiąclecia państwa polskiego.

Znają więc dęby rogalińskie całe dzieje narodu swego i jego tysiącletnią baśń ludową, a kto by chciał ją żywą usłyszeć, niech spocznie w pogodną noc świętojańską u stóp Lecha, Czecha i Rusa i wsłucha się pilnie w szum ich konarów i liści.

 

źródło: "O Popielu, którego myszy zjadły oraz inne podania i legendy wielkopolskie" (Wyd. Poznańskie, 1984)


Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Zachęcamy do obejrzenia przepięknej fotorelacji prosto od @naszeszlaki. Wrzesień corocznie kojarzy się z festynem archeologicznym w Biskupinie, a po tych zdjęciach widać, że trzeba tam być!
Obrazek
Nasze Szlaki / Our Routes Dla Naszych Szlaków Michał Baranowski

Hej. Co prawda był już mały artykuł w zeszłym roku o tym miejscu, ale tak go sobie przeczytałem jeszcze raz i stwierdziłem, że co jak co, ale wtedy to jeszcze mój warsztat pisarski był na dość niskim poziomie (mam nadzieję, że od tego czasu się troszkę poprawił) i dlatego też dzisiaj po raz kolejny i pewnie nie po raz ostatni, zapraszam Was do Biskupina na Pałukach. Miejsca które niczym gigantyczny wehikuł czasu przenosi nas w niesamowite, barwne, surowe i przesiąknięte historią epoki.
Jak to często z takimi miejscami bywało ich odkryciu towarzyszył przypadek. W roku 1933 na skutek prowadzonych prac irygacyjnych na pobliskich polach woda w jeziorze biskupińskim opadła odsłaniając pozostałości osady. Okoliczni chłopi nie zdawali sobie sprawy z wagi odkrycia i miejsce to traktowali jako zwykłą ciekawostkę od czasu do czasu znajdując zabytki archeologiczne. Dopiero gdy dzieci zaczęły zanosić do szkoły to, co ich ojcowie przypadkowo znajdowali sprawa nabrała rozpędu. W zasadzie rozpędu tej sprawie nadał jeden człowiek Walenty Szwajcer – ich nauczyciel, który tylko jak zobaczył wystające z bagna pale natychmiast poinformował o tym profesora Józefa Kostrzewskiego z Poznania. Pierwsze badania wykopaliskowe rozpoczęto już rok później i kontynuowano je aż do wybuchu 2 wojny światowej. Znalezisko było na tyle okazałe, że prasa okrzyknęła je natychmiast polskimi Pompejami, a na miejsce wykopalisk zaczęły zjeżdżać znane osobistości by zobaczyć postępy prac. Tymi najważniejszymi gośćmi byli między innymi: prezydent Ignacy Mościcki, prymas Polski August Hlond, czy marszałek Polski Edward Rydz – Śmigły.
Co ciekawe, po wybuchu wojny miejscem tym zainteresowały się nazistowskie Niemcy i wysłały w te tereny specjalny oddział SS-Ausgrabung Urstätt, pod dowództwem Hauptsturmführera prof. dr Hansa Schleifa , który miał za zadanie prowadzić badania pod kątem pragermańskości tych terenów. Mimo intensywnych prac nazistom nie udało się jednak udowodnić pragermańskiego charakteru osady, dlatego też postanowili zniszczyć zrekonstruowane budynki, a relikty zasypać ziemią, co spowodowało bardzo duże zniszczenia.
Gdy tylko kurz wojenny opadł, po raz kolejny do osady zjechali się najwybitniejsi polscy archeolodzy z uczniem profesora Kostrzewskiego na czele, który objął dowodzenie nad pracami. I to właśnie pod kierownictwem prof. Zdzisława Rajewskiego pracowali aż do roku 1974. Efektem tych prac było między innymi dokładne określenie daty powstania osady w Biskupinie. Na podstawie badań dendrologicznych, polegających na analizie kolejnych przyrostów słojów, stwierdzono, że drzewa wykorzystane do budowy osady zostały ścięte zimą 738/737 r. p.n.e. Co jest ciekawego w tej dacie? Krótko przed wzniesieniem osady biskupińskiej, w ciepłym kraju na południu Europy powstała inna osada, którą każdy z pewnością zna. Założył ją niejaki Romulus w roku 753 p.n.e. i nazwał ją Rzymem. W przeciwieństwie jednak do włoskiej stolicy, Biskupin nie przetrwał tysięcy lat, a jedynie około 150 i po tym okresie zaginął. Najprawdopodobniej podnoszący się stan wód jeziora, spowodował konieczność opuszczenia tego miejsca.
Co mamy dzisiaj? Dzisiaj w tym miejscu prężnie działa jedno z najlepszych muzeów jakie kiedykolwiek miałem możliwość zwiedzenia. Obecnie na terenie muzeum możemy pozwiedzać nie tylko osadę na półwyspie, lecz także wioskę wczesnośredniowieczną, osiedle neolityczne i muzeum w którym, możemy zobaczyć wystawy stałe i czasowe. Jednak najważniejszą rzeczą którą możemy zobaczyć i w niej aktywnie uczestniczyć, jest organizowany corocznie festyn archeologiczny, który przyciąga niezliczone ilości turystów z całej Europy.
To właśnie festyn jest tym co lubimy w tym miejscu najbardziej.

Pozostła część artykułu o Biskupinie, z bardzo ciekawą przygodą Michała jako aktora , na naszej stronie:http://www.naszeszlaki.pl/archives/5849

Dla Naszych Szlaków Michał Baranowski
2017-09-21T03:47:00+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Oto nowy film promocyjny kujawsko-pomorskiej części Szlaku Piastowskiego! Zapraszamy do oglądania, a później zwiedzania! :)
Obrazek
Poznaj Szlak Piastowski w województwie kujawsko-pomorskim Szlak Piastowski łączy dwa województwa: kujawsko-pomorskie i wielkopolskie. W województwie kujawsko-pomorskim obiekty Szlaku Piastowskiego znajdziemy w nastę...
2017-09-14T20:38:52+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Przed nami drugi weekend tegorocznych Europejskich Dni Dziedzictwa. Sprawdźcie co do zaoferowania mają placówki Szlaku Piastowskiego! Zapraszamy do Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, Rezerwat Archeologiczny Gród w Grzybowie, Brama Poznania i Rezerwat Archeologiczny Genius Loci. Więcej informacji na stronie:
Obrazek
Europejskie Dni Dziedzictwa Europejskie Dni Dziedzictwa na Szlaku Piastowskim. Zachęcamy do udziału w zaplanowanych na 9-10 i 16-17 września 2017 r. Europejskich Dniach Dziedzictwa, największego w Europie wydarzenia promującego dziedzictwo kulturowe. Zgodnie z decyzją Minis [...]
2017-09-14T11:01:34+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Uwaga! Mamy dla Was bardzo dobrą wiadomość. Bazylika w Trzemesznie nabierze jeszcze więcej blasku i będzie jeszcze atrakcyjniejsza dla turystów. Wszystko za sprawą dofinansowania, które przyznano świątyni. Konserwacji zostaną poddane chociażby piękne i cenne kościelne polichromie. Więcej informacji w artykule:
Obrazek
Trzemeszeńska bazylika z dofinansowaniem Renowacja zabytkowych wnętrz oraz zwiększenie atrakcyjności i dostępności bazyliki dla zainteresowanych jej zwiedzeniem - na te działania trzemeszeńsk...
2017-09-12T12:30:03+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Kto się wybiera? Do zobaczenia w Biskupinie :)
Obrazek
Muzeum Archeologiczne w Biskupinie Już za tydzień ruszy XXIII Festyn Archeologiczny, w tym roku pod hasłem "Bogowie Wojny".
16-24.09.2017
Zapraszamy!
2017-09-08T15:30:39+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Szanowni Państwo udostępniamy tegoroczny plan XIII Festynu Archeologicznego w Biskupinie, który odbędzie się w dniach 16 - 24 września 2017 roku. Do zobaczenia w Biskupinie
Obrazek
Muzeum Archeologiczne w Biskupinie Nareszcie jest! Oto program tegorocznego festynu archeologicznego pod hasłem "Bogowie Wojny".
2017-09-06T14:33:35+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Rezerwujemy termin na przyszłoroczny Bieg Piastowski! :)
Obrazek
Bieg Piastowski Już dziś rezerwujcie sobie termin ! 🏃‍♂️🏃‍♀️🏃‍♂️🏃‍♀️
2017-09-04T13:29:14+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Zobaczcie ciekawe ujęcie inowrocławskiej fary, wpisanej na Szlak Piastowski. To widok z lat 30-tych XX wieku! 2017-09-01T09:18:37+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Gaudeamus Igitur! To już jutro, już za chwil parę...początek roku szkolnego!🎒💼🖋 Wszystkim inaugurującym życzymy wytrwałości i dobrych ocen, a wszystkim zainteresowanym polecamy ciekawy artykuł o historii szkolnictwa w średniowieczu, od czasów Mieszka I aż do Jagiellonów...
Obrazek
Średniowieczne szkolnictwo i Uniwersytet. Średniowieczne szkolnictwo i Uniwersytet - PolskieDzieje.pl
2017-08-31T07:18:26+0000
Szlak Piastowski
SzlakPiastowski Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie zaprasza na kolejne spotkanie na żywo, z oprowadzaniem online, które odbędzie się 4 września o godz. 18.00. Oprowadzanie będzie transmitowane na żywo na muzealnym Facebooku! Będzie to pierwsza część z cyklu trzech spotkań poświęconych wystawie „Początki państwa polskiego”. Tematem najbliższej jest "Państwo".
Obrazek
Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie Muzeum Początków Państwa Polskiego
2017-08-29T07:30:26+0000

Zapisz się na newsletter